Tajemnicze słowo "litotrypsja"
to nic innego jak kruszenie kamieni, w tym przypadku nerkowych,
moczowodowych i w pęcherzu moczowym.
Kilka słów wyjaśnienia. Kamica moczowa jest chorobą około
5% populacji, przy czym mężczyźni chorują na nią dwa razy
częściej niż kobiety. Przyczynami choroby mogą być niedostateczna
podaż płynów, niewłaściwa dla danego osobnika dieta, skłonności
rodzinne. W okolicach suchych i gorących kamica występuje
endemicznie. Również w społecznościach bogatych, gdzie w
diecie spożywa się dużo białka wzrasta wydalanie z moczem
wykrystalizowanego mocznika, szczawianów i wapnia, co sprzyja
częstemu występowaniu kamicy moczowej. W Polsce regionem
o podwyższonej zapadalności na kamicę moczową jest Włocławskie
i Toruńskie.
Kamienie moczowe różnią się składem, budową i stopniem twardości,
jednak w diagnozowaniu co do leczenia, najważniejsza jest
lokalizacja. Choć wszystkie kamienie powstają w nerkach,
to natychmiastowej interwencji wymagają kamienie moczowodowe,
tj. takie, które zeszły do moczowodu, powodują one bowiem
zablokowanie przepływu moczu, co grozi zakażeniem i utratą
nerki po tej stronie ciała. Cechą charakterystyczną kamicy
jest zespół tzw. kolki nerkowej, charakteryzujący się m.in.
bardzo silnym - niekiedy do utraty przytomności - bólem.
Leczenie metodą litotrypsji pozaustrojowej ESWL jest standardowym
leczeniem kamicy moczowej w krajach rozwiniętych; przy przeciwwskazaniach
stosuje się metody inwazyjne, a w ostateczności pacjenta
poddaje się operacji. W Polsce piramida ta jest odwrócona
- większość pacjentów leczona jest inwazyjnie, a więc niebezpiecznie
(możliwość infekcji) i wielokrotnie drożej (koszty zespołu
operacyjnego, pobytu w szpitalu i zwolnienia od pracy).
Obecnie jedynie około 1 % kamicy moczowej wymaga postępowania
chirurgicznego. Wiąże się to z dużą skutecznością nowoczesnych
urządzeń, szczególnie 3. generacji, w których możliwa jest
jednoczesna lokalizacja kamieni za pomocą USG i RTG. Szczególną
zaletą litotryptora Storz Modulith SL20, który pracuje właśnie
w Polanicy, jest w odróżnieniu od innych tego typu aparatów,
możliwość uzyskania wysokiego ciśnienia (do 1000 barów)
w małym polu, co pozwala na efektywne i precyzyjne, praktycznie
bez ryzyka uszkodzeń (np. miąższu nerki czy ściany moczowodu)
kruszenie kamieni "trudnych", tj. twardych lub
znajdujących się w moczowodach, gdzie z przyczyn anatomicznych
konieczna jest większa energia fali uderzeniowej.
Nie bez znaczenia jest też doświadczenie lekarzy wykonujących
zabiegi. Przeprowadzona przez ośrodek ocena na podstawie
ponad 3.000 przypadków wykazała wzrost skuteczności do 87
% w kamicy moczowodowej i 96 % w kamicy nerkowej.
Dzięki temu, ośrodek jako jedyny w Polsce skutecznie leczy
także kamicę moczowodową. Z racji wysokiej skuteczności
leczenia prace prezentujące wyniki ośrodka prezentowane
były na zjazdach naukowych w kraju i zagranicą m.in. we
Florencji, na Światowym Kongresie Endourologii oraz publikowane
w prasie medycznej m.in. w prestiżowym World Journal of
Endourology w Nowym Jorku. Przed laty ośrodek zdobył również
"Złotego Oscara" w konkursie Radia Wrocław na
najlepszą prywatną placówkę medyczną Dolnego Śląska. Wysoki
standard świadczenia usług medycznych i estetyka wyposażenia
odegrały także dużą rolę.
Skuteczność i znikoma liczba powtórek przełamała nieufność
środowiska lekarskiego, bardzo trudnego z uwagi na uwarunkowania
prestiżowo-ekonomiczne.
W 2005 r. w Ośrodku Litotrypsji wykonano zabieg u dwudziestotysięcznego
pacjenta. Dzięki współpracy z anestezjologiem ośrodek kruszy
także kamienie moczowe u dzieci. Najmłodsze wyleczone dziecko
miało pół roku.
Pomimo pewnych sukcesów w leczeniu kamicy żółciowej ośrodek
zrezygnował z tego z uwagi na trudne z przyczyn fizjologicznych
wydalanie się pozostałości.
Zresztą postęp medycyny wspomagany postępem techniki idzie
w kierunku ograniczenia skalpela, a wzrostu znaczenia metod
mało- bądź nieinwazyjnych wykorzystujących m. in. laparoskopię.
Koszt zabiegu jest dość wysoki (z uwagi na wartość urządzenia
i części eksploatacyjnych), aktualnie 990 złotych, jest
jednak, kilkakrotnie niższy od kosztów związanych z interwencją
chirurgiczną.
Pacjenci przyjeżdżają głównie z Dolnego Śląska, ale i całej
prawie Polski i po skończonym zabiegu, trwającym około godziny
jadą do domu. Czasem do standardowych opinii o skuteczności
zabiegu (ośrodek ankietuje pacjentów) dołaczają pozdrowienia
i kartki z podziękowaniami. Niektóre kartki przychodzą z
USA czy z Afryki...